Zayn's Pov :
- No nie znowu ?! Kim oni kurwa są, to już drugi motor w tym miesiącu.. - westchnął jeden z nich.
- To zaczyna być wkurzające.. - westchnął Bruce.
- yy, chłopaki nie chcę wam nic mówić ale chyba mamy problem.
- O czym mówisz, Zayn ?
- Spójrzcie w okno biblioteki, szpieg.
- Ta laska szpiegiem ?! Chyba ci się popaprało. - odezwał się Bruce, może miał rację ?
- Stary wszystko jest możliwe jeśli chodzi o Tom'a. - powiedział Luke. Zacząłem mieć mętlik w głowie. Zawsze Tom ze swoją bandą, wymyślali coś, czego nie mogliubyśmy się spodziewać. Ostatnio obiecaliśmy sobie że będziemy obserwować wszystko.
- Może warto było by ją sprawdzić ? - zapytałem bez wahania.
- Już, chciałbyś co ? Ładna jest wiem, ale żeby od razu sśedzić ? Weź ją do łóżka tak jak to zwykle robisz z każdą laską.. wtedy powie ci wszystko. - odpowiedział mi Bruce. Zdenerwował mnie.
- hahaahahaa - Luke i Jack zaśmiali się pod nosem.
- Skąd wiesz że jest szpiegiem ? Może to nowa dupa Tom'a..- Luke miał niezłą głowę.
- Albo tylko jest nowa w mieście i zaciekawiła ją nasza rozmowa.. -Jack chyba po prostu pomyślał najrozsądniej, ale my w nic nie wierzymy. Wszystko może być pułapką. Oni są zdolni do wszystkiego. My z resztą chyba też. Po ostatnich nieporozumieniach i zdarzeniach.. W końcu zginął człowiek.
- Nie chcę wam nic mówić ale ona zniknęła.. - oni chyba byli zbyt zajęci wyśmiewaniem mnie, niż sprawdzeniem tej laski. Jej wzrok.. Wydawała mi się.. Nie umiem tego nazwać.. Miała w sobie coś... Grr, coś do mnie wkurzało, i to bardzo.
- Widzisz ? Gdyby była szpiegiem to by się nie wydała, a już na pewno nie uciekała. Tom chyba nie jest aż taki głupi..
- Może to jego kolejny plan.. - Bruce miał głowę na karku. Pewnie dlatego był głową naszej grupy.
Carly's Pov :
- Dlaczego ty zawsze pakujesz się w kłopoty ?! - wrzasnął Nat. Zdenerwował mnie. To nie była moja wina. Nie wiedziałam jakie będą konsekwencje, z resztą do tej pory nie mam pojęcia.
- Może mi wyjaśnisz o co tu chodzi ?!?!?!
- To była paka Bruce'a i Zayn'a. Z nimi się nie zadziera. A szczególnie teraz..
- To znaczy ?!
- Kojarzysz Tom'a ?
- Pamiętam, zawsze miałam z nim kłopoty, kiedy byliśmy mali.. Był postrachem. Często u ciebie bywał gdyż jego mama kolegowała się z twoją..
- Do tej pory jest postrachem, tylko gorszym A teraz mam najgorsze wieści na świecie - on jest u mnie w domu. - zamarłam. - Ale nie, żeby było jeszcze więcej, to ma swoją badnę, taką samą jaką dopiero widziałaś, tylko on ma własną. I jeszcze gorszą. - nie miałam pojęcia jak zareagować. - Prowadzą wojnę już od dwóch lat.
- Między sobą ?! I czego on u ciebie mieszka ?
- Między bandami. I nie jest to byle jaka bitwa, dla nich to walka na śmierć i życie. - teraz chyba serce mi stanęło.
- Ale dlaczego niby mięli by mi coś zrobić dlatego że na niego spojrzałam ?!
- Nie kumasz ?! Oni są tak ostrożni że myślą że wszystko jest podejrzane. Lepiej się nie wcinać. Mogli cię uznać za sojuszniczkę Tom'a.
- CO !? NIGDY !
- Oni by i tak ci nie uwierzyli więc na nic to twoje gadanie.. Z nimi nie da się rozmawiać, oni potrafią tylko niszczyć i siać spustoszenie wokół siebie. Lepiej uważaj. Będą mieć na ciebie oko, więc nie rób nic dziwnego. Chodźby nie zbliżaj się do Tom'a.
- Załatwione.
- Dojechaliśmy.. - wysiadłam z auta które stało już w garażu na jego podwórku.. - Muszę iść coś załatwić w chacie, jasne ? Przyjdź gdzieś tak o 21. I ubierz się normalnie i postaraj się wziąść tyle piwa z lodówki ile zdołasz.
- Okayy .A powiesz mi w końcu czego ten typ u ciebie mieszka ?
- No, jego rodzice też postanowili zrobić sobie urlop i wyjęchali we czwórkę. Tom i ja zostaliśmy bez rodziców. Moja matka jest aż tak porąbana, ze zaproponowała żebyśmy zamięszkali przez ten czas razem. Obojgu ten pomysł nie spasował. Tom ma teraz dalej do domu swojej bandy gdzie i tak z resztą teraz sypia. Ale często się u mnie pojawia, i naprawdę wkurza. Kiedy dowiedział się, że ktoś do mnie przyjeżdża i że robię imprezę, postanowił że dzisiaj przesiedzi u mnie cały dzień.
- Grr, współczuję ci.
- Teraz to mniej istotne, lepiej idź do domu bo naprawdę się o ciebie boje. Niby nie żyję z nimi w kłótni i nasze relacje są w miarę ok, ale oni w nic nie wierzą i nikomu, ale to nikomu poza sobą nie ufają. Tym bardziej stali się niebezpieczni kiedy zamieszkał u mnie Tom, wiadomość szybko się rozniosła. Mogą myśleś że do nich doszedłem, albo coś w tym stylu.. Oni myślą że wszystko to spisek. LEPIEJ NIE WCHODZIĆ IM W DROGĘ. A i jeszcze jedno, ciotka powiedziała żebyś ten no... Skosiła trawnik. - zmrużyłam lekko oczy. TYLKO NIE TO !! Nienawidziłam pracować. Z reesztą dalej tego nienawidzę. Ale cóż, mus to mus.
- Pewnie. To cześć. Miłej pracy. - pożegnałam się z nim i wróciłam do domu ciotki. Rozpakowałam się w pokoju gościnnym na drugim piętrze który zwykle zajmowałam, i znajdował się naprzeciwko domu i jednego z okien domu Nathan'a . Potem zaczęłam wyciągać kosiarkę z garażu, co okazało się wielkim wyzwaniem.
Po pierwsze cała była w jakichś kablach i za nic w świecie nie mogłam ich rozwiązać. W końcu zdecydowałam że wyciągnę tą głupią kosiarkę z garażu i zajmę się tym na dworze, na świeżym powietrzu, a może nawet przy okazji się opalę. Siadłam na trawniku i zajęłam się rozplątywaniem tego cholerstwa.
Nie mogłam zapomnieć o tym, że Nat mnie ostrzegł, że ktoś.. że ktoś może mnie obserwować, czułam się niezręcznie, chociaż byłam sama. Chciałam nie mieć racji. Już na samą myśl mój żołądek wywijał fikołki.
Po godzinnej, kiedy moja pupa zaczynała tracić czucie zrezygnowałam z tego zajęcia, i uznałam że zrobię to jutro i pomoże mi w tym Nathan. Na niego zawsze mogłam liczyć, no chyba że nie miał czasu, tak jak właśnie było teraz. Pewnie zależy mu na tym, by wszystko było idealnie. Czułam że ta imprezka będzie spora. Tak jak wszystko co robił Nat - głośne i huczne.
Wstałam i schowałam kosiarkę do garażu. Dochodziła już 20. Byłam zdecydowanie niegotowa. Ale w sumie, nie jestem jak każda głupia dziewczyna i szykowanie się na wyjście z domu nie zajmowało mi zbytnio dużo czasu. Jednak musiałam też przemycić jakoś mnóstwo szklanych butelek które wypełniały lodówkę cioci. Jestem ciekawa, jakim cudem udało mu się to przed nią ukryć.
Pobiegłam do pokoju i wygrzebałam z półki jakąś sukienkę. Nie była najgorsza, a do tego czułam się w niej wyjątkowo wygodnie. Rzadko kiedy można zobaczyć mnie w czymś innym niż spodnie, a teraz w lecie spodenki. Nie przepadałam za robieniem z siebie jakiejś pustej lali, nie wiem, nie kręciło mnie to jak resztę dziewczyn. Zawsze ciągnęło mnie do raczej innych rzeczy niż malowanie i strojenie się. Nie zależ mi zbytnio na wyglądzie. Nie obchodzi mnie to co mówią o mnie inni. Taka już jestem. Nie i wierzyłam i nie wierzę w żadne plotki. Ludzie potrafią być chamscy.
Po założeniu sukienki i zarzuceniu na siebie małego sweterka, przejechałam jedynie tuszem po moich rzęsach i czułam się gotowa. Zbiegłam na dół, założyłam swoje czarne trampki i powędrowałam do kuchni. Starałam się wziąć jak najwięcej mogłam, ale jak chyba zauważyłam chyba się przeliczyłam. Spojrzałam na ekran mojego telefonu i się przeklnęłam, było już w pół do 10. Czyli jestem spóźniona i głupia.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Cała zadrżałam.
- Kto to może być ? - zadrżałam. Czyżby to była ta banda która stała wtedy pod pubem ? - Obyś to był ty, Nat.. - westchnęłam sama do siebie i po cichu doszłam do drzwi wejściowych. Zerknęłam w dziurkę, by sprawdzić.. Kamień spadł mi z serca. Otworzyłam drzwi,m od razu się uśmiechnęłam. - A jednak, jeszcze mnie pamiętacie, co ? Dennis, Harry, Rupert !!! Miło was znów widzieć !
- Siema, jak tam twoja ciocia-potwór ? - odezwał się Rupert.
- Nat mówił że masz alkohol na składzie. - Harry chyba nie wytrzymał.
- Czyli tylko po to przyszliście ? - udałam minę smutnego psiaka. Dobrze wiecie że mam dar do kłamania.
- Dopiero co przyjechałaś, a już masz na pieńku z grupą Bruce'a.. ach, nic się nie zmieniłaś, poza tym że stałaś się dziewczyną.. - zaśmiał się Dennis.
- Nie, wcale nie !!!!
Uśmiechnęłam się lekko. Szkoda że w miejscu gdzie mieszkam nikogo nie obchodzę, ale tu jest inaczej.
- Ej co wy na to : weźmiemy ją i oddamy Bruce'owi, powinien nam za nią nieźle odpalić ! - krzyknął Harry. - on zawsze musiał coś dojebać.
- Dobry pomysł.. - przyznał Rupert i po chwili wisiałam już głową do dołu. Dennis zarzucił mną przez ramię i udał się do domu Nat'a, a reszta chłopców zajęła się wyjmowaniem piwa z lodówki i przetransportowaniem do domu obok.
- Tylko zamknijcie potem chatę !! Kluczyk pod wycieraczką ! - rzuciłam do nich na pożegnanie.
Gdyby nie oni, nie wiem co bym zrobiła.
Gdy tylko znaleźliśmy się w środku, Dennis ściągnął mnie z siebie i postawił na ziemię. PO chwili zniknął mi z oczu. Ledwo co słyszałam własne myśli.
Tuziny osób podchodziły do mnie i się ze mną witały, nie mogłam uwierzyć że to się dzieje naprawdę. Przecież gdy stąd wyjeżdżałam znałam zaledwie kilkoro osób, teraz każdy mnie znał. Miałam swoją szaloną paczkę, w której jako jedyna byłam dziewczyną.
Nathan naprawdę się postarał. Wkrótce dotarło do mnie, że ta impreza była zrobiona z myślą o mnie.
Stanęłam w kącie z butelką piwa i obserwowałam resztę. Nie kręciło mnie tańczenie, bo nie za bardzo łapałam jak to się robi.
Wkrótce przy klatce schodowej, w sercu imprezy pojawił się jakiś dziwny sprzęt, a za nim stanął nie kto inny jak gospodarz imprezy. Nathan.
- Powitajmy wielkimi brawami gościa specjalnego, CARLY !! - krzyknął i wszystkie oczy zwróciły się ku mi.
Uniosłam piwo do góry i uśmiechnęłam się w jego kierunku. - a teraz wracamy do zabawy ! - okrzyknął jeszcze raz i głośna muzyka powróciła.
Po chwili Nat zszedł do mnie.
- I jak, podoba ci się ?
- Jeszcze jak.. Tylko weź ode mnie to cholerstwo. - podałam mu butelkę po piwie. - Chcę zapamiętać to nie urywając sobie filmu. - Nat zaśmiał się lekko i zabrał butelką którą po chwili sam opróżnił.
Odwróciłam się do tyłu, ale zanim cokolwiek zobaczyłam Nathan powiedział:
- Za tobą stoi Tom, pewnie będzie chciał cię poznać. Uważaj. - z butelką w ręce, chciał odejść, najprawdopodobniej znów robić z siebie idiotę, chciałam złapać go za ramię, ale nie zdążyłam.
- Nie odchodź. - naprawdę bałam się Tom'a. Ale było już za późno. Ktoś dźgnął mnie w ramię. TOM.
- Hej, jak ci się podoba impreza na twoją cześć ? - zapytał. Był śmiały i wścibski jak zwykle.
- OK. - chciałam mieć tą rozmowę za sobą.
- Zmieniłaś się, na dobre. - spojrzał na mnie swoimi ciemnymi oczami.
- Tom daruj sobie i odejdź, nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- HUH, cięty język, co ? - zaśmiał się. Nie podobało mi się to.
- Nie, ja po prostu mówię jak jest. - tym razem to ja pokazałam swoje zęby.
- Dobra, zabawa się skończyła. - Przygwoździł mnie do ściany. - Teraz będzie na poważnie.
Przestraszyłam się. Myślałam że to już koniec moich wspaniałych wakacji i staną się one koszmarem. Wiedziałam że moje szczęście nie potrwa za długo.
Jego twarz znalazła się coraz bliżej mojej. Czułam jego zapach. Miałam ochotę na niego zwymiotować. Jak on wo gule śmie ?! Już podejrzewałam co może mi zrobić i wcale mi się to nie podobało. Tak bardzo chciałam żeby była tu moja ciotka.. Może wtedy nic by się nie zdarzyło.
Moje myśli były tak rozmaite, a ja nie wiedziałam co robić... Myślałam nad teleportacją, ale to raczej było niemożliwe... A może by tak zrobić to co robiłam jak byłam mała ? W sumie, spróbować nie zaszkodzi..
TFUU.
Moja pocisk ze śliny trafił go w twarz.
- Prędzej umrę, niż dotkniesz moich ust. - mam swoją godność, nie jestem tobą, Tom.
Miałam szczęście. Połowa uczestników imprezy była wpatrzona w nas, jak w obraz. Tom był skończony. A ja byłam wolna.
- Tom wynoś się, nikt cię tu nie chce. - krzyknął ktoś, kogo nawet nie kojarzę. Ale miło mi było kiedy stanął w mojej obronie.
Chłopak zareagował i szybko opuścił dom.
- Nic ci nie jest ? Nie powinienem zostawiać cię samej, przepraszam.
- Nic się nie stało Nathan, przecież masz mnóstwo roboty. Idź, widziałam że jesteś zajęty.
- Jesteś pewna ?? - Nat zawsze wiedział kiedy kłamię.
- JESTEM CAŁA. Tylko trochę śliny mi szkoda na takiego dupka. - a teraz wracaj do swoich zajęć. - Nat uśmiechnął się do mnie i chwilę później znowu zostałam sama, musiałam to odreagować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz