poniedziałek, 6 maja 2013

one

WAKACJE [ferie] - OKRES WOLNY OD NAUKI SZKOLNEJ. [ znano także jako odpoczynek, po długiej, więziennej męczarni.] Czas na: pływanie w morzu, tworzenie nowych wspomnień, łażenie po górach, ogniska trwające do białego rana, domówki, wyjazdy za granicę, zwiedzanie, kolonie, spotykanie dawnych znajomych i wiele wiele innych.. Jak zamierzam je przeżyć ja ? Odwiedzę moją ciotkę, którą kocham i szalenie za nią tęsknie gdyż mieszka daleko ode mnie. Nikt z was mi nie uwierzył, prawda ? Macie rację. Chodzi mi głównie o syna jej sąsiada - Nathan'a. To z nim spędziłam co najmniej połowę dzieciństwa, jeśli nie więcej. A co najlepsze ? Że to był mój najlepszy okres w życiu. Byliśmy nierozłączni. Mam nadzieję, że ta więź jeszcze coś dla niego znaczy, bo dla mnie jest wszystkim. Wspaniale jest mieć kogoś takiego jak on. Niestety kontakt fizyczny się nam urwał z chwilą, gdy miałam 12 lat i moi rodzice przeprowadzili się do miejsca oddalonego o 50 km od starego miejsca zamieszkania. To trochę utrudniło sprawę. Tym bardziej, że ja zamieszkałam w Bratford , a on został w oddalonym o tyle kilometrów miasteczku. Od tamtej pory pozostał nam już tylko Skype, gadu- gadu i telefon. Ale to jest niewiele, jeśli w grę wchodzi przyjaciel. Nic nie równa się z tym, jak się kogoś przytula, jest  przy nim, wspiera i jest tuż obok niej.. Jeśli macie przyjaciele, chyba wiecie o czym mówię.
Moja ciotka ? Chyba nie spotkałam gorszego potwora od niej - jest gorsza od GODZILLI, ale jeśli w zamian za te męki będe mogła spędzić całe lato z moim najlepszym przyjacielem, to jestem w stanie znieść wszystkie męki świata. Tak - nawet Godzillę. Sam widok jej twarzy przyprawia mnie o dreszcze - wygląda tak poważnie, że boję się jak zareaguje gdybym rozsypała cukier, co dla niej chyba byłoby morderstwem.
 Jednak nie jest AŻ taka zła. To że taka jest, świadczy o tym, że zależy jej na mnie i bezpieczeństwie, chociaż trochę przesadza. Jednak jak chyba każdy posiada słaby punkt, którym w jej przypadku jest Nathan - albo się w nim zakochała albo ciągle myśli że jest jej synem, który wyjechał do Niemiec, na podbój świata. Cokolwiek o nim myślała, miała do niego słabość. Wierzyła w każde jego słowo i ufała jak nikomu innemu, dosłownie.
Jak pewnie podejrzewacie ciotka Cicilia, ale wolała jak mówi się do niej CeCe mieszka już całkowicie sama - syn jest za granicą a mąż umarł na ciężką chorobę.
Mam nadzieję że on to doceni, tą męczarnię z CeCe-monster i będziemy szaleć tak, że zapamiętamy wszystko i nie zapomnimy do końca świata.

A kim jestem ja ? Jaka ja głupia, gdzie moje maniery ? Ciocia Cicilia pewnie by mnie za to zabiła - jestem Carly. Czyli wyjątkowo niska jak na swój wiek , o przeciętnej urodzie, [przynajmniej tak uważam, może być gorzej] z przeciętnymi ocenami { brawo dla mnie, ostatnio się poprawiłam gdyż to było warunkiem mojego wyjazdu na wakacje do cioci- monster }i z nad przeciętnie ostrym językiem dziewczyna która niedawno ukończyła siedemnaście lat. Coś więcej ? To chyba nie jest istotne.
- Carly złaź, taksówka czeka już 10 minut po naszym domem ! Streszczaj się bo pojedzie bez ciebie !! - jak chyba zauważacie moja mama nie ma do mnie sił i zwykle krzyczy, bo tylko na to reaguję.
- Już idę mamo ! - krzyknęłam i zbiegłam po schodach jak najszybciej mogłam.
- No nareszcie ! Czy ty jesteś głucha  kochanie ? Mówiłam i mówiłam, ale ty nie reagowałaś..
- Wiem wiem.. Byłam zamyślona. Dobra, chyba na mnie już czas. - spojrzałam okiem na okno za którym stała żółta taksówka, przed którą stał mój tata i najprawdopodobniej kierowca, który pomagał mu wsadzić do bagażnika moje walizki.
- Tak, na to wygląda. Spakowałaś wszytko ?
- Tak mamo, pytałaś mnie o to co najmniej milion razy..
- No więc to jest milion pierwszy, wzięłaś wszystko ? - moja mama czasami doprowadza mnie do szału. - A gdzie włożyłaś sernik dla cioci Cicilii ? - uuups. Zastygłam. - No nie.. - moja mama głęboko westchnęła, była przyzwyczajona do tego że zawsze robię coś nie tak jak trzeba. - Mówiłam że pomogę ci się spakować, ale ty jak zawsze musisz postawić na swoim.. - weszła do kuchni a po chwili pojawiła się z kawałkiem sernika zawiniętym w złotko. Podała mi go do ręki, a ja upchałam je do mojej listonoszki która wisiała mi na ramieniu. - No to pa córeczko. - próbowała mnie ucałować w policzek, ale ja ją odepchnęłam.
- Mamo !! Ile ja mam lat ?
- No siedemnaście, ale dla mnie zawsze będziesz małą córeczką..
- MAMO !!
- Jeszcze będziesz coś chciała.. - nienawidziłam jak to mówi, miała rację. Wtedy postanowiłam jej ulec, niech da mi spokój, w końcu są wakacje. No i zobaczę ją dopiero za dwa miesiące, ja też trochę będę za nią tęsknić, ale potrzebuję też trochę od niej i taty odpocząć. Nieźle dają mi w kość.
 Przytuliłam ją i wiedziałam że od razu humor jej się poprawił.
Wyszłam z domu, walizki znajdowały się już w bagażniku, a tata prowadził konwersację z moim kierowcą, wsiadłam do auta i rzuciłam tylko :
Możemy już jechać ? - na co kierowca zareagował w bardzo szybkim tępie i wskoczył do taksówki w zaskakującym jak na jego wiek tępie.
Pomachałam tylko rodzicom na pożegnanie i włożyłam na uszy słuchawki - ta podróż miała potrwać trochę dłużej.



- Jesteśmy na miejscu - Kierowca się do mnie uśmiechnął, a ja zorientowałam się o co mu chodzi dopiero wtedy, kiedy spojrzałam za okno, gdyż na moich uszach były słuchawki i nie słyszałam co do mnie mówi.
Wysiadł z samochodu, co ja zrobiłam zaraz po nim, potem udał się do bagażnika i zaczął wyciągać moje niezwykle ciężkie walizki.
- Pomóc ? - spytałam się gdyż głupio mi było tak stać i patrzeć jak ten pan się męczy, czułam się głupio.
- Nie trzeba. - pokazał swe zęby i kontynuował pracę. Wyciągnął wszystkie torby, a ja podałam mu banknot, w celu podziękowania za podwózkę, ale on tylko machnął głową i rzekł:
- Twój tata już wszystko załatwił.
- Do widzenia ! -jeszcze raz odezwałam się do taksówkarza i zabrałam się za walizki leżące na trawniku, przy domu mojej ciotki. Były aż dwie duże i jedna podręczna, nie licząc mojej listonoszki, więc nie było możliwości żebym zabrała się sama z tym wszystkim. Zdziwił mnie fakt, iż ciotka nie raczyła wyjść przed dom i mi pomóc. Nathan też wiedział że przyjeżdżam dzisiaj, ale nie miałam pojęcia dlaczego nikt nie zauważył że się tu pojawiłam.
Było tu wyjątkowo cicho, co bardzo mnie dziwiło, zwykle to miejsce tętniało życiem i zawsze coś się działo.
Z trudem dociągnęłam wszystkie walizki pod drzwi. Nacisnęłam dwukrotnie dzwonek, ale nikt mi nie otwierał. Pociągnęłam za klamkę, by sprawdzić się czy wo gule ktoś jest w domu. Na szczęście drzwi się otworzyły. W środku było jak zwykle czysto i panował straszny porządek.
- Halo ! Ciociu CeCe ? - zapytałam.
- Carly ? Chodź do nas, do kuchni ! - czy się przesłyszałam ? Do nas ? NAS ?
Drogę do kuchni znałam. Wciągnęłam walizki za próg i udałam się do miejsca, skąd usłyszałam głos cioci-potwora.
- CARLY ? Nie mogłem się doczekać !! - krzyknął Nat gdy tylko pojawiłam się w drzwiach kuchni. Rzucił mi się w ramiona, co nie ukrywam bardzo mi się podobało. - Wszyscy tu za tobą tęsknią ! - Ciocia nie ukrywała zadowolenia.
- Już myślałam że o mnie zapomnięliście.. Ale się cieszę !! - wyrwałam się z uścisku.
- Zaraz jeszcze bardziej się ucieszysz !
- Czego ? -zapytałam trochę przestraszona.
- Możesz u mnie nocować !
- Naprawdę ? - spojrzałam na ciocię - ona ? Zgodziła się na coś takiego ?! Nie wierzę !
Ciotka potrząsnęła głową. Nie mogłam w to uwierzyć.
- Ale nie ciesz się, to tylko dlatego że muszę pilnie wyjechać na kilka dni, a samej boję się cię zostawić w domu.. Nathan spadł mi z nieba. - To chyba mi spadł z nieba !! - Wyjeżdżam już za pół godziny.
- Szkoda, nie zdążę się ciocią nacieszyć. - łgałam. Uwielbiam grać aktorkę.
- Ja też żałuję, ale no cóż, bywa. Będziesz miała na to jeszcze resztę wakacji..



* * *


- No nareszcie wyjechała, myślałem że to nigdy nie nastąpi.. - Nat chyba był znużony tą sytuacją.
- Widzę że nic się nie zmieniło, dalej je ci z ręki.
- No ba, mam dar. To jak jedziemy do miasteczka ??
- Jeszcze pytasz ?! Pewnie ! - Aż skoczyłam z podniecenia, tak dawno tam byłam.. - A co planujesz na imprezce dzisiaj wieczorem ?
- Kurwa. Carly, jakim cudem. No normalnie jasnowidz.
- Nie trzeba być jasnowidzem, by zobaczyć lodówkę zapchaną alkoholem. A do tego ciotki nie ma, twoi rodzice wyjechali na urlop na trzy dni.. Każdy głupi by skojarzył fakty.
- Chyba że.. To zbieraj się, zaraz wyjeżdżamy, tylko muszę samochód wyprowadzić.
- Jestem gotowa. Zapomniałeś ? Jestem Carly, nie jakaś durna plastikowa laska..
- A no prawda ! -walnął się w czoło.
Zamknęliśmy dom i szybko wsiedliśmy do auta Nat'a. Nie trwało długo, a znaleźliśmy się na miejscu.
- To co, gdzie najpierw ?
- Muszę wpaść do biblioteki, no wiesz..
- Jesteś pojebana, jak można czytać książki , a do tego w wakacje ?!
- Nathan jesteś idiotą.. - westchnęłam.
- No dobra.. - wykonał sprytny ruch kierownicą i skręcił w jakąś drogę. Po chwili stanął. Wysiędliśmy i weszliśmy do biblioteki.
- Carly ?! Miło cię widzieć, ale wyrosłaś.. i wyładniałaś.. - lekko się zarumieniłam.
- Mi też miło panią widzieć. - i weszłam z Nathanem wgłąb.
Za oknem panował jakiś dziwny szum, po prostu ciekawość była większa ode mnie. Musiałam zerknąć.
- Och nie.. - Nat chyba nie ucieszył się na ten dźwięk.
Zobaczyłam kilku chłopaków. Nie wyglądali na miłych. Większość miała na sobie skóry. Byli raczej zdenerwowani. Stali zaraz za ulicą, przy barze. Obok motorów, które wydały ten dziwny dźwięk.
- No nie znowu ?! Kim oni kurwa są, to już drugi motor w tym miesiącu.. - westchnął jeden z nich.
- Nie zwracaj na nich uwagi. - powiedział Nat.
- Kim oni.. - zaczęłam, ale nie skończyłam gdyż wsłuchałam się w tych chłopaków.
Szczególną uwagę przykuł mulat w okularach przeciwsłonecznych. Nagle je ściągnął i spojrzał w okno biblioteki. Na jej nieszczęście złapałam z nim kontakt wzrokowy. Jego wzrok śmiertelnie mnie przeraził ZAMARŁAM.
- Nie patrz się na nich, jak cię zobaczą będzie problem.. - podał jej radę.
- YY, Nat nie chcę ci nic mówić, ale jeden właśnie się tu popatrzył. - Nat wstał od razu z miejsca i złapał mnie za dłoń, i zaczął ciągnąć do drzwi.
- Możemy wyjść tylnymi drzwiami ? - zapytał się pani za ladą.
- Oczywiście. - powiedziała i Nathan od razu rzucił się do biegu.
- Szybko !! - krzyknął i wsiadł do samochodu.
- O co tu do cholery chodzi Nat ? - nie chciałam owijać w bawełnę.
- Wszystko wyjaśnię ci w domu,a teraz lepiej zapnij pasy, będziemy ścigani.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz